Eugeniusz Wygocki „Benio” (1937 – 1973)
Płacił cenę – za siebie – najwyższą jaką tu
znam; cenę swego zdrowia, niepowodzenia; cenę niewymierną lęku i bólu; cenę
niewspółmierną z jego wrażliwością, myślą; z jego czynem i dumą.
Nie nazywał siebie
„specjalistą od człowieka”, gdyż był artystą. Był nim w każdym momencie, w
każdej sekundzie, w każdym geście.
źle
o
żebyś ty
wiedział
jak
mi tu źle
Brudy ludzkie są maleńkie –
nic nie znaczą w porozumieniu z „przemożną wielkością trwania”.
A tam przecież pijany na
miarę swojej rozpaczy był z nami, trwał aż do nieprzytomności, pokazując światu
swoje drobne pięści.
Latami systematycznie i
uparcie wyniszczał się. Robił to na oczach wszystkich w sposób ostentacyjny,
prowokujący i bezlitosny.
piękny
o
jakże przeraźliwie piękny
jest
mój smutek
Twarz jego – schorowana –
narkotyczna i bolesna. Cera sina, włosy mroczne, siwiejące a zęby czarne jak
węgiel.
Oto idzie Krakowskim
Przedmieściem – idzie człowiek opetany przez siebie, przez swoja niemożliwość i
niemoc.
ja
namaluję
ja
im pokaże
dopiero
malarzem
Cherlawego wzrostu, odziany w byle co i byle jak, był Beniem Krakowskiego Przedmieścia. I jak każda prawdziwa rozpacz miał swoją maleńką prawdziwą kobietę. Nieważne czy była mu wierna, czy też nie, o wiele ważniejsze jest to, że w ogóle z nim żyła, że znalazła się tutaj taka istota, by na co dzień obcować z człowiekiem nieprzeciętnym w swym ostatecznym postanowieniu.
namaluję
ja
jeszcze namaluje
będzie
to najdroższy obraz świata
obraz
bezkresnego lotu
i
bezlitosnej siły
Bo wojna nadal trwa. Wojna
ludzkiej namiętności, ludzkiego serca, ludzkiego pragnienia. Wojna ta odbywa
się poza wszelką sferą ideologii, polityki, nawet myśli. Wojna totalna o
zachowanie siebie, swojej wrażliwości, gatunku i godności.
źle
o
żebyś ty
wiedział
jak
mi tu jest źle
Jedyny człowiek, jakiego
znam tutaj, miał prawo moralne mówić w
ten sposób.
Zbyt wielką cenę płacił za
siebie, za swoją niemoc i rozpacz. Rzeczywistość jednak obeszła się z nim o
wiele tragiczniej.
Sztuka żąda od artysty
zdrowia, talentu i morderczej, wyczerpującej pracy.
I choć był jednym z
niewielu, jednym z ostatecznych, jednym z błękitnych – to jednak był jednym z
nas.
Zginął wreszcie –
Zginął śmiercią samobójczą i
samoobronną. Żegnaj.
1973