Aktualności

2007

 
Wiesław Sokołowski – Trwanie – pismo literackie

e-mail: trwanie@poczta.onet.pl

 

 KRÓL MODELÓW

 

 Starość, ta schorowana z bliska jest nie do zniesienia. Pamiętam, dokładnie pamiętam to pierwsze nasze spotkanie:

 

Jestem Królem Modelów, syneczku. Przedstawił się.

 

Był serdeczny, a serdeczność takich ludzi nie zna granic

 

Jak nie masz co z sobą zrobić, to mieszkaj u mnie. Jestem sam.

 

Jakież to szczęście, że los odbierając ci jedyną kobietę, daje ci w zamian, jakby dla  ochłody, rozpadającego się starca z którym sam nie wiem dlaczego, sypiałem w wielkim rodzinnym łożu, wsłuchując się aż do utraty świadomości, w jego charczący oddech. Stąd patrząc na niego wydawało mi się, że dotykam ją, i czułem, że we mnie dzieje się coś ważnego, coś ogromnego i nieprzemijającego.

 

Syneczku, ja na Akademi Sztuk Pięknych już od 30 lat. Znam wszystkich i oni mnie wszyscy znają. Każdy z nich to sława, za to ja syneczku, tu, jedyny Król.

 

Odtąd brud i zaduch starczy, mieszany z alkoholem, cierpieniem i lekarstwami, stał się jakby fakturą mego słowa. Jednak myśl nadal była pochylona ku niej, tak jak korona kwiatu zwrócona wiernie ku słońcu.

Od wojny, syneczku, noszę w lewej nodze kulę, która zatruwa mi każdą chwilę. Dzisiaj czuje się lepiej. Jednak czym jest, syneczku, moje życie?

 

Piliśmy, o i to jak piliśmy.

 

Życie to kurwa, syneczku - płakał. Żebyś nie wiem jak siebie zadowolił zawsze cię ono, syneczku, w ostateczności wyjebie.

 

***

 

- Ignac tyś żyw, a ja myślałem, że już po tobie.

- Syneczku, ze mną nie tak łatwo. Kostucha swoje a ja swoje.

Spotkałem go na szlaku, a moje zdumienie jego obecnością było tak wielkie, że klepnęliśmy się po ramionach śmiejąc się serdecznie i radośnie.

 

Ciężko mi syneczku. To ta cholerna zima dała mi się tak we znaki. Wiesz zresztą jak tam u mnie jest. Z dołu i z góry wszyscy, jak przysłowiowe duchy poznikali, mnie tylko nie dali mieszkania. Takie u nas skurwysyństwo . Zostałem więc sam na czwartym piętrze. Rury kanalizacyjne popękały, nie miałem co pić, nie miałem gdzie szczać. Ciepła - o syneczku - jak ja pragnę ciepła ...

 

Na dłuższą metę trudno słuchać podobnych tekstów. A gadał wtedy, gadał niemożliwie dużo.

-         -       Głupiejesz na stare lata, Ignac. Byś lepiej się ożenił. Bo o rurach, sam wiesz, nie mówi się w towarzystwie, tym bardziej gdy myśli się o dziewczynach.

-         -       Och ty skurczybyku roześmiał się. Zapraszam na jednego, a powiem ci coś więcej.

 

„Hopfer” o porze wczesnego popołudnia nie był jeszcze polem walki, jednak już czuło się  pulsujące wrzenie powietrza.

 

Patrz to ona, syneczku. Poznałem ją niedawno. Bola ma na imię. Zresztą całkiem, całkiem jeszcze ... Och, syneczku, przecież i ja muszę  tutaj jakoś żyć.

 

 

To niemożliwe – pomyślałem. A patrząc na fotografię starowinki płci pięknej w skurczonych i trzęsących się dłoniach starca, drgnęło coś we mnie, coś nowego:

 

Czyś ty Ignac na głowę upadł. Zresztą, zresztą ...

Co tu gadać, gratuluję.

Och, jaka ona piękna.

Ależ z ciebie szczęściarz.

Pijmy, pijmy za zdrowie Boli.

 

Tak to jest, los płata niejednemu figla.

 

Jestem zaręczony

Rozumiesz mnie syneczku

Ja Król Modelów

Czy słyszycie czy wszyscy mnie słyszycie

Ja jestem już zaręczony.

 

Szaleństwo Ignaca przeniosło się na sąsiednie stoliki. A że go wszyscy znali, stąd wszyscy wznosili toasty na vivat młodej pary. „Hopfer” huczał, Ignac ledwo żywy słaniał się od jednego  do drugiego stolika, pełen radości, z oczami pełnymi łez.

 

***

 

Jutro znów przyjdę tutaj i znów wszystko zacznie się od nowa:

 

Syneczku, ja na Akademi Sztuk Pięknych już od 30 lat. Znam wszystkich i oni mnie wszyscy znają.

Zresztą widzisz kto do mnie przychodzi.

Każdy z nich to sława, za to ja syneczku, tu, jedyny Król.

 

Życie, syneczku, to pipka.

Żebyś nie wiem jak siebie zadowolił

Zawsze cię ono okpi.

 

 

 

Rawka, wrzesień, 1972 rok

 

Wróć na stronę tytułową