Aktualności

Wiesław Sokołowski – Trwanie – pismo literackie

2007

 

e-mail: trwanie@poczta.onet.pl

 

 

JERZY WARDĘCKI

malarz oszołomienia mego...

 

Kula zawisła w powietrzu – zaskoczony patrzę na nią.

Nie wiem  ile to trwa; wydaje mi się, że dość długo. Kula wibruje, pulsuje, drży.

Pamięć ma różne oblicza. Oprawa banalna – łazienka, odkręcam kran – nagle głuchy trzask – prostuję się i widzę na wysokości swojej głowy, w odległości wyciągniętej ręki, ognistą kulę o wielkości dorodnego jabłka.

Kiedy zobaczyłem obrazy Jerzego Wardęckiego odruchowo przypomniałem sobie tamte, sprzed wielu lat zdarzenie. Woda bystrym strumieniem płynęła, obok ognista kula jakby zastanawia się, co robić z sobą dalej ? Instynktownie przestałem oddychać. Zamarłem. Ona patrzyła na mnie, uważnie, dokładnie, jakby ważyła w sobie mój los. Wreszcie ruszyła, właściwie śmignęła kilka centymetrów od mego nosa i jak błyskawica uderzyła w strumień wody, by z sykiem spłynąć z nią zostawiając mnie w  oszołomieniu..

Jerzy Wardęcki, jego koła,  kule, jego rozedrgane materią obrazy przywołały tamto sprzed wielu lat wydarzenie. Malarstwo to jest właśnie tym głuchym trzaskiem, błyskiem – jest moim oszołomieniem.  Niezauważone  mignęło ono, było na tyle proste i prawe, że wymazano je, wymazano doszczętnie w sposób wręcz chirurgiczny   z obiegu.

Gdy odzyskuję pamięć doświadczam w sobie istnienie kuli wielkości dorodnego jabłka  i widzę mistrzowskie obrazy  Jerzego Wardęckiego.

 

 

Pole tekstowe:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wróć na stronę tytułową