Galeria

Wiesław Sokołowski – Trwanie – pismo literackie

2007

 

e-mail: trwanie@poczta.onet.pl

 

 

 

MOIM PRZEZNACZENIEM BŁĄDZIĆ

czyli

kilka słów o poezji Stanisława Stanika

 

 

 

 

Ratuje siebie słowem:

 

martwa natura

bardziej żyje na płótnie

niż w życiu

 

Wyższość sztuki nad szarością życia, wiary nad złośliwością przemijania, nadziei nad ślepym losem jest obecna w wielu wierszach Stanika.

 

w dzień ostateczny

powstaniemy z roślin traw i piasku

w najpiękniejszym kwiecie

może być coś z piekła

jeśli i my z niego

 

jedni pójdą wyżej

drudzy pójdą wyżej

 

Ale świat Stanika nie jest  dwoisty, dobry czy zły, ani obcowymiarowy. Sprzeczność jest czymś oczywistym, naturalnym. Przecież my wszyscy tkwimy w tej wszechwładnie panującej tu sprzeczności.

 

z jaką zagadką świata się zmagamy

że cię złamała nim ją rozwiązałeś

 

w jakie błękity zapadły twe oczy

że kolor nieba ich nie zauroczył

 

w jakie prawdy wątpiłeś myśląc nad bezprawiem

skoro nie zaprzeczasz nonsensom na jawie

 

Stanik pytający i wiedzący  pytaniem kształtem - zarazem  utrudzony tym kształtem:

 

jakie cząstki materii poddałeś rozbiciu

skoro zmarłeś dla świata choć jesteś przy życiu

 

stawiam bracie przed tobą pytanie

bo w nim tajemnica wspólnego obłąkania

 

Brudnicki o wierszach (a chodzi tu o tom „Objęcia”) napisał:  Czy to wystarczy, żeby promować spóźniony i trochę niespójny debiut? Osądźcie sami.

Właśnie słowo „spójny”, właśnie słowo „spóźniony” – w moim odczuciu są to słowa wielce niepotrzebne, wręcz zbędne a nawet szkodliwe.

Poeta nie spóźnia się na swój wiersz, nie spóźnia się na swój poemat – poeta bowiem nie spóźnia się nigdy ...  To krytycy terroryzują nas swoją jakąś dziwną wiedzą o poezji –   przecież (o, grozo!) oni czują więcej, ogarniają więcej dlatego są krytykami a nie poetami. 

 

Ale wróćmy do kolejnej, następnej książki „Rozstajne Drogi”:

 

módl się ze mną słowiku podniebnym trelem

módlcie  się ze mną i wy boże krówki

bo zerwałem z wami pajęczą nic porozumienia

 

Klęska tkwi w nas, w sposobie także pojmowania, czucia otaczającej rzeczywistości. Jak my ją widzimy? Jak rozumiemy sens swojej tu obecności? I znów mamy do czynienia nie z wierszami uładzonymi, uczesanymi. Jest to bowiem ton rozdygotanego serca, padający z jednej skrajności w inną, jest to poezja nierówna, chropowata, chwilami wręcz odpychająca – bo tak ułożyło się życie naszemu poecie; miotany z miasta do miasta, z wioski do redakcji, wędrujący Krakowskim Przedmieściem, przesiadujący w Domu Artysty Plastyka nad dymiącym kuflem piwa.

Pieskie życie Stanika – jedyne wytchnienie to myśl o wiernej przystani życia – a w świecie poezji tą najwierniejszą przystanią życia – tak, tak – jest niezmordowany, niestrudzony, zawsze zachłanny, zawsze gotowy do skoku, jedyny i nieprzezwyciężony     e r o t y k .

Stąd „Pamiętnik Miłosny” trzecia pozycja naszego poety, któremu życzę wszystkiego dobrego w  świecie wierszowanych podbojów i stanów uniesienia.

Liczę na to, że jeszcze powstanie niejedno autentyczne dzieło poetyckie – kobieta bowiem  to rzecz nie do zdarcia...

Pozwolę więc sobie zamknąć swój głos  fragmentem wiersza naszego autora wydrukowanym na zaproszeniu:

 

poezja jest większa od kobiety

ale to nie tak –

poezja jest kobietą

a kobieta to znów więcej niż poezja

 

 

 

 

(tekst odczytałem na otwarciu wystawy poezji Stanisława Stanika w klubie „Forma” w Warszawie w dniu 10 lutego 1994 r.)

 

 

Wróć na stronę tytułową