Galeria

2007

 
Wiesław Sokołowski – Trwanie – pismo literackie

e-mail: trwanie@poczta.onet.pl

 

 

Słowo otwierające

 

Niepokorni Szlaku Królewskiego Wiesława Sokołowskiego to edycja niezwykła i głęboko poruszająca. Chodzi bowiem z jednej strony, o zapis wieloletnich poszukiwań twórczych grupy ludzi związanych ze Zrzeszeniem Artystycznym ZA, z drugiej zaś, ich determinacji i samotnej walki o godność oraz prawo głoszenia własnych idei i poglądów niezależnie od stanowiska władz czy koniunkturalnych mód środowiskowych, jakim Sokół i jego przyjaciele nigdy nie chcieli się poddać.

Dla Niepokornych Szlaku Królewskiego - inwigilowanych przez służbę bezpieczeństwa, żyjących często na granicy minimum egzystencji i skazanych na niebyt poprzez odcięcie ich od mediów, przy jednoczesnej niechęci do wiązania się ze zinstytucjonalizowanymi strukturami PRL-owskiej opozycji - niezłomność w pokonywaniu przeciwności losu bywała źródłem głębokiej traumy, ale zarazem stanowi przykład wielkiej siły ducha. Ducha, którego nigdy i nigdzie nie są w stanie złamać ani odgórne nakazy i zakazy, ani środowiskowe mechanizmy kreacji, wywyższające jednych i pomniejszające innych tylko dlatego, że nie są z układu.

W tym kontekście ukute kiedyś przez Sokoła pojęcie Trzeciego obiegu zyskuje szczególnie wyrazisty wymiar. Dzieje się tak zarówno wtedy, gdy autor książki, odwołując się do własnych poetyckich metafor, mówi o socjopatach, za których przyzwoleniem słońce wschodzi i zachodzi, jak i wówczas, kiedy jego przyjaciel Jerzy Juliusz Emir w jednym z najbardziej przejmujących spośród znanych mi wierszy,  pisze: bat, który sprawnie dzierżycie nad stadem/ równie mnie tyczy jak i psia obroża/ bo ja nie batem a językiem władam/ świetlistą ciszą na krawędzi noża/ i nie zwykłem aby iść za śladem/ lecz pozostawiam ślady na bezdrożach.

Z Niepokornych Szlaku Królewskiego - książki, której autor operuje niebywale plastycznym, a jednocześnie do bólu gorzkim językiem - dowiadujemy się więcej o przeszłości i kształtujących ją mechanizmach, niż są w stanie przekazać rutynowe wspomnienia.

Pozostaję pod wielkim, dojmującym wrażeniem tego, co przeczytałem.

 

Marek Rymuszko

Prezes Stowarzyszenia Krajowy Klub Reportażu

Redaktor naczelny miesięcznika Nieznany Świat

 

 

Wróć na stronę tytułową